ONI SĄ SAKRAMENTEM

144

z o. Mirosławem Pilśniakiem, dominikaninem, duszpasterzem rodzin, prezesem fundacji Sto Pociech, rozmawia Marta Wielek

Znakiem jakiej rzeczywistości w Bogu jest małżeństwo? Co się właściwie dzieje, gdy ludzie się pobierają?
Następuje coś takiego, jak duchowe stworzenie tych dwojga na nowo jako jedność. Pan Bóg od tej pory widzi ich w taki sposób. Czasami my też możemy to zobaczyć – są takie małżeństwa, w których ta jedność jest bardzo widoczna. Bo naprawdę tych dwoje ludzi jest sakramentem. Otrzymali od Chrystusa miłość, którą mogą sobie nawzajem ofiarować. Oni są znakiem Bożej miłości, bo ich miłość przekracza ludzką miarę. Stając się małżeństwem, dwoje ludzi nie tyle więc przyjmuje sakrament, co nim się staje.

Co to znaczy, że Bóg widzi ich jako jedno? Przestają być dla Niego odrębnymi osobami? 
To niedoskonała analogia, za pomocą której próbujemy jakoś opisać tę rzeczywistość. Pan Bóg oczywiście nie przestaje ich widzieć jako indywidualne osoby, które są z Nim w osobistej relacji. Tak samo małżonkowie nie powinni postrzegać swojej jedności jako zatracenia indywidualności. Gdyby ktoś ją rzeczywiście tracił i zaczynał myśleć tak, jak druga osoba, to znaczyłoby, że relacja małżeńska jest niezdrowa.

U osób wierzących spotyka się czasem postawy świadczące o niezrozumieniu jedności i w ogóle sakramentu małżeństwa. Postrzegają oni małżeństwo wyłącznie jako rodzaj zobowiązania. Będą trwać w związku, w którym jest przemoc i zło, bo boją się, że odchodząc, skażą się na potępienie. Można sądzić, że że dla tej cierpiącej osoby jej małżeństwo stanie się drogą do zbawienia, ale przecież Pan Bóg nie chce małżeństwa, które jest wyłącznie źródłem cierpienia. Takie są jednak konsekwencje ograniczania małżeństwa wyłącznie do umowy, z której trzeba się – pod sankcją potępienia – wywiązać. Mam wrażenie, że takie jest, niestety, podejście niektórych wiernych.

Nie ma się chyba czemu dziwić, skoro jedynie o sakramencie małżeństwa mówimy, że się go „zawiera”, a nie – jak w przypadku innych – „przyjmuje”…
Te określenia rzeczywiście oddają dwie skrajne postawy osób wierzących. Jedni małżeństwo „zawierają” niczym kontrakt i najważniejsze dla nich staje się wytrwanie w zobowiązaniu. Inni „przyjmują”, czyli pragną się nawzajem obdarowywać miłością Boga i otwierają się na Jego moc potrzebną do wypełnienia tego, czym jest małżeństwo.

Fragmenty z miesięcznika katolickiego LIST,  6/2011
ZAMÓW PRENUMERATĘ LISTU: http://sklep.e-medialist.pl