INTYMNE ZWIĄZKI DDA

390

Dorosłe dzieci alkoholików nie miały dobrego wzoru funkcjonowania rodziny. Bliskość nie kojarzy im się dobrze, najczęściej utożsamiają ją z kontrolą, silną lojalnością, brakiem sekretów, czasem agresją.
W domu Anety, która obserwowała jak świat matki kręci się wokół picia ojca, miłość oznaczała poświęcenie, wyrzeczenie się siebie i cierpienie. Dokonywało się to w izolacji od świata, bez wsparcia z zewnątrz. Aneta bała się miłości. Weronika nauczyła się, że mężczyznom nie można ufać. Są niesłowni i nieprzewidywalni, podobni do taty. Wszystkich mężczyzn, z którymi była, trzymała na dystans, kontrolowała ich na każdym kroku. Jej kolejne związki po jakimś czasie rozpadały się. Grażyna nie mogła zrozumieć, dlaczego jej mąż nie jest zazdrosny, kiedy wychodzi z domu, dlaczego nie robi jej awantur, gdy wraca później niż zwykle. Uznała, że prawdopodobnie mąż jej nie kocha, że nie zależy mu już na niej.
Wszystkie opisane kobiety wychowały się w domu dotkniętym uzależnieniem jednego lub obojga rodziców. Tak, ale jak każdy z nas, właśnie w swojej rodzinie od najmłodszych lat wyrabiały sobie pogląd na to, jak powinien wyglądać związek dwojga ludzi i czym jest miłość.

Czarne scenariusze
Osoby z syndromem DDA obawiają się wchodzić w bliskie relacje, aby nie krzywdzić bądź nie być krzywdzonymi. Częściej od innych miewają negatywne zdanie o małżeństwie, postrzegają siebie jako nieprzygotowane do wchodzenia w trwałe związki. DDA uważają, że nie są dość wartościowi, by być kochanymi. Mimo trudnego dzieciństwa i młodości, mają trudności z uwolnieniem się od realizowania czarnego scenariusza swojego życia. Często wchodzą w relacje z osobami, którymi trzeba się opiekować. Jest to poniekąd dla nich naturalnym zachowaniem, ponieważ w domu rodzinnymi były delegowane do takiej funkcji. Powtarzającym się schematem, jest wiązanie się z partnerami, którzy są niedojrzali i nie potrafią w pełni odpowiedzialnie zaangażować się uczuciowo w relację. Wtedy DDA, jako wyzwanie dla siebie, obierają walkę o uczucia takiej osoby. Cieszą się, kiedy ktoś z początku niedostępny, daje im okruszki swojej uwagi. Walcząc o miłość i uwagę nie dostrzegają, że być może obok nich żyją osoby, z którymi mogłyby stworzyć o wiele bardziej stabilne relacje. Jednak osoby, o które nie muszą walczyć, bywają dla nich nudne, przewidywalne, nieatrakcyjne, nie gwarantujące satysfakcjonujących kontaktów emocjonalno-intelektualnych. To, z kim wiążą się DDA i jaką postawę przyjmują w swoim związku, zależy od wielu czynników, jednak dominujące znaczenie ma rola, jaką pełniły w domu rodzinnym. Istotny jest również sposób, w jaki musiały radzić sobie z sytuacją domową, której były uczestnikami. Osoby, których potrzeby nie były wystarczająco zaspokajane w rodzinie, są spragnione miłości. Powoduje to, że często od razu, bez głębszego namysłu, angażują się emocjonalnie w związek. Równocześnie, opierając się na swoim doświadczeniu życiowym, obawiają się uczuć, a przede wszystkim tego, że mają niszczycielską moc i że mimo najszczerszych intencji, trwałość i jakość związku może być zachwiana. Dzieci wychowujące się w rodzinach dysfunkcyjnych nauczyły się nie pragnąć niczego, aby nie doznać zawodu niespełnienia marzeń. Starają się nie czuć, aby nie doznać przykrości, nie ufać, by się nie rozczarować. W zdrowym związku trudno funkcjonować, gdy nie mówi się o swoich potrzebach, nie dopuszcza emocji, nie obdarza drugiej osoby zaufaniem i otwartością. To, czego nauczyły się w swoim dzieciństwie i młodości i co pomagało im przetrwać, staje się w relacji intymnej w dorosłym życiu przeszkodą, utrudnia budowanie bliskości. Partner, który nie ufa, bywa nadmiernie podejrzliwy, kontrolujący, żyje w ciągłym poczuciu niepewności. Może być nadmiernie zazdrosny, reagować nieadekwatnie do okoliczności. Zdarza się, że partnerzy DDA skarżą się, że kiedy w związkach wszystko układa się pomyślnie, ich ukochani sabotują relacje. Wywołuje to bowiem w nich poczucie niepokoju, nierealności. Bywa że właśnie wtedy oddalają się od drugiej osoby albo prowokują nieporozumienia. Uświadomienie sobie tego mechanizmu pozwala dostrzec, że zachowanie to nie jest skutkiem tego, co robi partner, tylko raczej własnego podejrzliwego nastawienia. Jeśli człowiek długo żył w traumatycznych warunkach, nieświadomie spodziewa się wszystkiego, co najgorsze. Za gwałtownymi reakcjami, próbami ukrywania się bądź maskowania, kryje się lęk dziecka.

Najczęstsze problemy w związkach
Janet Woititz w książce „Lęk przed bliskością” wspomina o lęku DDA przed sytuacją, w której partner odejdzie, kiedy dowie się, z kim naprawdę się związał. Wynika on z głębokiego przekonania DDA o własnej niskiej wartości. Charakterystyczne jest, że poczucie własnej wartości DDA jest zwykle nieadekwatnie niskie i zależy od tego, jak np. w danym momencie czuje się partner. Nauczono ich, że są dobre, gdy sprawią przyjemność mamie czy tacie, gdy osoby w ich otoczeniu są z nich zadowolone. W dorosłym życiu, jeśli bliska im osoba czuje się źle, wnioskują, że widocznie nie starali się wystarczająco dobrze i sami są przyczyną złego nastroju. Równie częsty jak lęk przed zdemaskowaniem, że są mało wartościowymi jednostkami, jest ich lęk przed odrzuceniem. Wiąże się on z sytuacjami, kiedy nie było pewne, czy w ogóle rodzice pozwolą się im do siebie zbliżyć. By nie zostać porzuconym, dorosły już człowiek stara się być idealny i zaspokajać wszystkie potrzeby drugiej osoby. Woli też nie wszczynać konfliktów, nawet wtedy, gdy jest mu niewygodnie. Wiele nawet neutralnych zachowań partnera może być interpretowanych jak odrzucenie. Brak intensywności uczuć oraz namiętności też bywa tak odczytywany. Dzieci, które były odtrącane, bały się, że rodzic umrze albo odejdzie na zawsze. Często, by nie budzić tych bolesnych wspomnień, trwają w szkodliwym związku. Wolą towarzyszyć osobom, które są źródłem ich cierpienia, niż ewentualną konfrontację z porzuceniem, z poczuciem samotności. Dorosłe dzieci alkoholików bardzo boją się gniewu. Złość w ich doświadczeniu nigdy nie prowadziła do niczego dobrego, nie była pretekstem do konstruktywnej rozmowy, do szukania rozwiązań konfliktu. Była niszcząca. Często kończyła się przemocą lub inną formą destrukcji. DDA uczą się nie odczuwać złości, racjonalizować bądź zamieniać ją w smutek. Często przez długi czas nie ujawniają tego, że w zawiązku coś im się nie podoba, boją się, że ich złość może mieć niszczycielską siłę dla relacji: „Skoro jestem na ciebie zły/zła, widoczne cię nie kocham”. Boją się konfliktu i gniewu swojego partnera: „Skoro jesteś na mnie zły, to znaczy, że mnie nie kochasz”. Jedna z moich pacjentek mówiła o swoim nowym chłopaku: „Tak bardzo boję się awantur, że jeśli dojdzie kiedyś do kłótni, to z nim zerwę”.

Osobiste granice
Ważnym problemem w relacjach dorosłych dzieci alkoholików jest ich własna prywatność, autonomiczna zgoda bądź jej brak na zbliżenie się do kogoś. W związkach z innymi stawiają sobie granice, które mogą mieć różny charakter. Istnieją granice rozmyte, sztywne i elastyczne. Jeśli w domu kontakty z członkami rodziny opierały się na zasadach rozmytych, nie było miejsca na intymność, prywatność, brakowało jasnego podziału ról. W dorosłym życiu trudno jest zrozumieć, iż każdy potrzebuje przestrzeni tylko dla siebie, łatwo można wtedy naruszać czyjeś granice nawet niechcący, choćby decydując za drugą osobę w błahych kwestiach. Może to też oznaczać narzucanie własnej woli w kwestii życia seksualnego, podejmowanie decyzji o współżyciu, o sposobie jego realizowania. „Sztywne” granice odgradzają rodzinę od reszty świata. O tym, co się dzieje w domu nie mówi się nikomu, trzeba samemu sobie radzić w czterech ścianach. Taki model utrudnia podjęcie decyzji o szukaniu pomocy na zewnątrz, kiedy w związku dzieje się źle. Elastyczne granice z kolei są pożądanym modelem. Dzięki nim dzieci uczą się, w jaki sposób dostosowywać się do określonych sytuacji, nie mają problemu z przystosowaniem się do panujących warunków.

Cały ten seks
Obszarem, w którym jeszcze wyraźniej ujawniają się opisane powyżej trudności, jest życie seksualne. Jeśli ktoś ma krytyczny stosunek do siebie, w seksie ujawni się on ze zdwojoną siłą. Z lęku przed brakiem akceptacji ze strony partnera, wszystko musi poddawać kontroli, co powoduje, że zmniejsza się spontaniczność seksualna i szansa na przeżywanie przyjemności. Jeśli dziecko było świadkiem współżycia seksualnego rodziców, a widok ten był przejawem władzy, siły oraz formą przemocy, uzasadniony wydaje się jego ambiwalentny stosunek do seksu, nawet wtedy, kiedy będzie już dorosłym człowiekiem. Zdarza się jednak, że dla niektórych sypialnia jest jedynym miejscem, gdzie mogą pozwolić sobie w pełni na wyrażanie swoich uczuć i emocji, na wyrażanie siebie. Oczywiście nie wszystkie DDA odnajdą się w powyższych charakterystykach, bo jest to grupa niezwykle zróżnicowana. To, jakie związki stworzą w przyszłości dzieci z rodzin alkoholowych, zależy przede wszystkim od tego, jaką rolę pełniły w swojej rodzinie, czy były świadkami/ofiarami przemocy, jak wyglądała komunikacja w rodzinie i czy miały okazję obserwować inne wzory relacji niż swoich rodziców. DDA nie miały dobrego wzoru funkcjonowania rodziny. Nie oznacza to, że nie mogą stworzyć dobrego związku. Mogą, ale jest im trudniej. Nietrudno jest pokochać DDA. Są to bowiem ludzie bardzo oddani, wyrozumiali i lojalni, nawet gdy druga osoba na to nie zasługuje. Małżeństwo czy bliski związek jest dla nich szansą na doświadczenie nowych, zdrowszych realiów życia, na nauczenie się zaufania, otwartości. Jeśli jesteś osobą z syndromem DDA lub żyjesz z taką osobą, pamiętaj o konieczności nieustannej rozmowy. Pozwala ona unikać błędnych interpretacji zachowania bliskiej ci osoby. Pozwala zobaczyć, że za gwałtownymi reakcjami, próbami ukrywania się bądź maskowania, kryje się lęk dziecka.

Anna Cichoń
Psycholog, psychoterapeutka. Pracuje w poradni DDA, prowadzi własną praktykę. www.stacjapsychologiczna.pl

ŹRÓDŁO: MIESIĘCZNIK KATOLICKI LIST, SKRĘPOWANI DZIECIŃSTWEM O DOROSŁYCH DZIECIACH ALKOHOLIKÓW, NUMER SPECJALNY 2011
ZAMÓW PRENUMERATĘ LISTU: http://sklep.e-medialist.pl